Ile osób zdaje egzamin praktyczny za 1 razem? Za pierwszym razem prawo jazdy w Polsce zdaje około 50-60 procent osób – to wyniki egzaminu teoretycznego. Praktyczny egzamin okazuje się trudniejszy, przez co zdawalność określana jest na poziomie ok. 40 procent.

Nie ma znaczenia to, za którym razem ktoś zdał egzamin na prawo jazdy. Ważne jest to, żeby ktoś kto zdał ten egzamin, nie zabił nikogo na kto zdał za pierwszym niech nie myśli, że jest mistrzem kierownicy bo nim nie jest. Dopiero co odebrał prawo jazdy i zdał egzamin więc mistrzem kierownicy nie statystyki większość osób, która zdała egzamin za pierwszym razem powoduje najwięcej wypadków drogowych. Powód? Zbytnia pewność siebie i brak powyżej 3 razy świadczy albo o niskim poziomie wyszkolenia kursanta, bądź braku predyspozycji do kierowania pojazdem, ewentualnie czepialskim egzaminatorem ale zachowując spokój egzamin jest do co ważniejsze? To, za którym razem ktoś zdał egzamin na prawo jazdy czy to czy jego zachowanie na drodze nie powoduje zagrożenia kolizją lub wypadkiem ?

Zobacz 12 odpowiedzi na pytanie: Za którym razem zdaliście na prawko? Szkoła - zapytaj eksperta (1719)
Najlepsza odpowiedź EKSPERTkarola31 odpowiedział(a) o 21:21: Teorię zdałam za drugim, praktykę za jedną z tych, którzy zdawali jako pierwsi nową teorię 2013 :) Jeśli ja wtedy zdałam, kiedy nie było jeszcze w internecie żadnych pytań z egzaminu, to Tobie na pewno się uda :)Pozdrawiam i życzę powodzenia ;) Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 19:17 teoria za 2, praktyczny za 6 teoria i praktyka za pierwszym Granna. odpowiedział(a) o 21:36 Testy zdałam za pierwszym i pierwsza wyszłam z ośrodka wtedy. Byłam tak zestresowana, ale chciałam to mieć jak najszybciej za praktyczną zdałam za drugim. Stres mnie zjadł i wymusiłam pierwszeństwo. teoria i praktyka za pierwszym :) ale na tych starych zasadach blocked odpowiedział(a) o 12:43 teoretyczny za pierwszym, ale praktyczny po 4 razie sobie odpuscilem za pierwszym teorie a za drugim praktykę :D ps. zdawałam na starych zasadach .POWODZENIA !:D EKSPERTznafwfca odpowiedział(a) o 16:43 teoria, 1 , praktyka 11 . :D Teoria za pierwszym a praktyka za drugim na nowych zasadach zdawałem sassa odpowiedział(a) o 18:06 w poniedziałek mam trzecie podejście do teorii... :( za każdym razem brakował/y mi 1/2 pkt. Mam nadzieje że teraz zdam, z tego co słyszałam to egzamin to prawdziwa loteria, raz dostaniesz pytania na które nikt nie zna odp a raz banalne :) A jak poszło Tobie? Lola < 3 odpowiedział(a) o 00:39 Mój brat on zdał za pierwszym razem praktyke a teorie za drugim xD Teoria za pierwszym, praktyka za pierwszym ^^ :D miyuna odpowiedział(a) o 12:25 Teoria za pierwszym razem, a praktyka za jedenastym :) Uważasz, że ktoś się myli? lub
Ostatecznie najlepszym sposobem zdawania prawka za pierwszym razem będzie systematyczna nauka zarówno częściowo online (np.kursy e-learningowe)jak też realne jazdy wraz z instruktorem , dobry wybór szkoły nauki prowadzącej zajęcia praktyczne czy teoretyczne oraz odpowiednie podejście mentalno-emocjonalne . Warto również pamiętać

05-09-2007, 20:13 #11 zdałąm za drugim ale kuzynka ostatnio i mój mąz zdali za pierwszym oni sa w czepku urodzeni farciarze 06-09-2007, 11:07 #12 Napisał malaala88 widze że niektórzy mają tutaj oddzielnie teorie i praktyke, u nas to zazwyczaj wszystko jest jednego dnia U nas tez można razem, ale nie ma się wtedy prawa wyboru samochodu. Jak długo można być uczniem? Całe życie... Państwowa Teoria zdana! Państwowy Praktyczny - OBLANY!!! Kompletna porażka przy wyjeździe z parkowania prostopadłego!!! Powtórka! ZDANY !!! 09-09-2007, 15:26 #13 B, C, C+E wszystkie te kategorie zdałem za pierwszym razem, zostały jeszcze A i D :/ nie wiem czy będę je robił chociaż może by się przydały kiedyś 17-09-2007, 22:55 #14 18-09-2007, 14:00 #15 maja20 każdemu się zdarza oblać głowa do góry 3mam kciuki za 2 razem zdane za pierwszym razem!!! 18-09-2007, 15:33 #16 18-09-2007, 20:06 #17 Dziękuje chyba właśnie tego potrzebowałam ponieważ od tamtego egzaminu a było to nie moge dojść do siebie 18-09-2007, 20:25 #18 Nie przejmuj się. Ja miałam to szczęscie że jak zdawałam, a było to aż 7 lat temu, nie było takich kolejek i mogłam podchodzić do egzaminu co 2 tygodnie. MIałam cały plac manewrowy i zawsze się czepiali, a to, ze krzywo stoję w garażu, a to, ze cos tam jeszcze , no ale powiedziałam sobie, ze nie odpuszczę i się w końcu udało. Tobie na pewno też się uda. 18-09-2007, 20:33 #19 Najgorsze są te nerwy nie mogę sobie z tym poradzić na egzaminie jeździłam już i już miałam nadzieję że się uda a tu pech!zrobiłam tak banalny błąd że aż wstyd się przyznać kazano mi zawrócić a ja wjechałam na prawy pas(ruch okrężny),nerwy mnie zjadły ale wydaje mi się że za drugim razem nie będę się tak mocno denerwować... 19-09-2007, 14:58 #20 maja20 gdzie zdawałaś?? może w Toruniu?? zdane za pierwszym razem!!!

Za którym razem zdaliście prawo jazdy kat C+E i na czym _____ B-3x 2011 C-1x 2013 C+E 1x 2016 KW 1x 2016 KK 2016 Wózki jezdniowe 1x 2015. Odpowiedzi Gona. odpowiedział(a) o 11:52 Hahah. Jestem dziewczyną i zdałam za pierwszym razem. Zaczynałam jazdy praktycznie od zera, bo wczesniej się nigdy nie uczyłam jeździć. Za drugim na szczęście :D Dictte odpowiedział(a) o 12:21 Moja koleżanka zdała fuksem za 1 razem karola31 odpowiedział(a) o 16:44 blocked odpowiedział(a) o 08:31 blocked odpowiedział(a) o 00:48 Diann odpowiedział(a) o 13:54 Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Mnie 2 pierwsze razy zeżarł stres ;) 2x oblałam na mieście juz pod koniec egzaminu. Wcale zle nie jezdzilam ale nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo, duzo sie przez to nauczylam
Jesteś na Forum Samochodowe Wrzuć na luz Off Topic... Prawo jazdy - za którym razem zdaliście? 19 Paź 2006, 20:16 Odpowiedz z cytatem B od stycznia '98 teoria za 1-szym podejściem jazda za trzecim... wcześniej już prawie trzy lata jeździłem... staż? hmmm... jakiś czas pracowałem jako kierowiec... 1mln km za mną... jedna stłuczka z mojej winy (trzy autka uszkodzone, w tym jedno do kasacji), dwa razy jako poszkodowany... NIGDY NIE WSIADAM ZA KÓŁKO PO WYPITKU! PozdrfourupNie udzielam porad na PW - tylko forum ogólne! fourup Posty: 974Miejscowość: Kraków, Słomniki Prawo jazdy: 08 01 1999 Auto: Mercedes S124 250D Silnik: OM602 Paliwo: Diesel Typ: Kombi Skrzynia biegów: Automatyczna Rok produkcji: 1990 Wyślij odpowiedź Odpowiedz z cytatem Góra 09 Lis 2006, 10:28 Odpowiedz z cytatem Witam, Nie bede zakładał nowego tematu, bo to się tyczy prawka. Chciałem Was prosić o taką nietypową radę. W tym tygodniu mogę zacząć przepisowo kurs na prawko. Już bym zaczął robić, ale mój kolega, który też może robić kurs w najbliższych dniach powiedział, że przeklada to na wiosne, i mi też tak radzi, bo w zimie jest bardzo cięzko. Biję się teraz z myślami, bo strasznie mnie do tego ciągnie, ale z drugiej strony może faktycznie lepiej bedzie po zimie. Chciałbym Was prosić o rade,czy ktoś z Was robił kurs w zimie i może coś więcej na ten temat powiedzieć? Może to takie głupie troche , ale proszę Was o poradę. Pozdrawiam. arek_89 Posty: 903Miejscowość: Małopolska Wyślij odpowiedź Odpowiedz z cytatem Góra 09 Lis 2006, 11:58 Odpowiedz z cytatem Napewno będzie nieco trudniej, lecz myśle, że poprostu trzeba troszkę więcej uwagi zwracać na inne pojazdy. Ale i tak odradzam brania się teraz za kurs ponieważ do świąt nie zostało dużo czasu więć twoje jazdy będą odbywały się z dłuższymi przerwami. Zaczął bym po nowym roku, a może wtedy też spadną nieco ceny kursów.... Pozdrawiam Michał Posty: 483Zdjęcia: 7Miejscowość: Grodzisk Mazowiecki Wyślij odpowiedź Odpowiedz z cytatem Góra 05 Lip 2007, 02:25 Odpowiedz z cytatem Ja tak skromnie dodam, że ja za 1 P Pozdrawiam Requiem for a Dream. Piter Posty: 2945Zdjęcia: 239Miejscowość: Kłodzko Prawo jazdy: 15 03 2007 Auto: Audi A6 C5 Silnik: TDI 131KM Paliwo: Diesel Typ: Kombi Skrzynia biegów: Manualna Rok produkcji: 2001 Wyślij odpowiedź Odpowiedz z cytatem Góra Ciekawe publikacje motoryzacyjne Wybierasz się na wakacje kamperem? O tym należy pamiętać! Kamper (inaczej samochód kempingowy) to chętnie wybierany środek transportu na wakacje – dzięki niemu miejsce noclegowe mamy zawsze przy sobie. Najczęściej do prowadzenia takiego pojazdu wystarczy prawo jazdy ... Bezpieczna podróż na ferie zimowe Ferie są dla kierowców okresem wyjazdów rodzinnych w góry, na narty czy na wypoczynek. Wypadające w okresie zimowym podróże oznaczają trudne warunki na drogach, a co za tym idzie wymagają dobrego ... 05 Lip 2007, 11:37 Odpowiedz z cytatem hehe:D a na angielskim prawku można jeździć w polsce? Jak tam wyglądają egzaminy ? Jakie auta ? Pozdrawiam Requiem for a Dream. Piter Posty: 2945Zdjęcia: 239Miejscowość: Kłodzko Prawo jazdy: 15 03 2007 Auto: Audi A6 C5 Silnik: TDI 131KM Paliwo: Diesel Typ: Kombi Skrzynia biegów: Manualna Rok produkcji: 2001 Wyślij odpowiedź Odpowiedz z cytatem Góra 05 Lip 2007, 12:19 Odpowiedz z cytatem Piter napisał(a):hehe:D a na angielskim prawku można jeździć w polsce? Jak tam wyglądają egzaminy ? Jakie auta ?Pozdrawiam Ja nie musiałem zdawać żadnych egzaminów, wymieniłem drogą najprostszą, pocztową, poprzez DVLA. Tak, można na Angielskim prawku jeździć w Polsce, bo to dokument Europejski. Auta, dużo lepszej jakości niż w Niemczech, zwłaszcza Fordy lepiej klepią niż w Niemczech. A egzaminy... Można iść na drogi kurs prawa jazdy, lub płacić wyższe ubezpieczenie, wysłać aplikację na prawko tymczasowe i jeżdzić pod okiem kierowcy z kilkuletnim doświadczeniem (hm, minimum albo 2 albo 3) i po przejechaniu odpowiedniej ilości mil, godzin, nieważne czego, jak młody kierowca czuje się na siłach to idzie na egzamin pisemny, a poźniej zdaje jazdę po mieście. Wbrew pozorom wygodniej jeździ się po lewej stronie jezdni! DFireCrow Wyślij odpowiedź Odpowiedz z cytatem Góra 05 Lip 2007, 23:10 Odpowiedz z cytatem Wygodniej po lewej stronie jezdni ? Jak ja jechałem anglikiem...to mialem problem, trzymałem sie kraweznika w Polsce P Co o tym powiesz ?:P Requiem for a Dream. Piter Posty: 2945Zdjęcia: 239Miejscowość: Kłodzko Prawo jazdy: 15 03 2007 Auto: Audi A6 C5 Silnik: TDI 131KM Paliwo: Diesel Typ: Kombi Skrzynia biegów: Manualna Rok produkcji: 2001 Wyślij odpowiedź Odpowiedz z cytatem Góra 05 Lip 2007, 23:49 Odpowiedz z cytatem Bo nie wyczułeś auta, i tyle... na to trzeba trochę czasu, jakiś tydzień, nawet mniej.... Jak byłem po kilku miesiącach spowrotem w Polsce, nie miałem żadnych problemów z jazdą po prawej, ale było mi jakoś niewygodnie.... W systemie ruchu lewostronnego prawa ręka cały czas trzyma kierownicę, a lewa zmienia biegi, włącza migacze, bawi się radiem, i robi w ogóle wszystko, co w systemie prawostronnym robią obie... Byle do Australii.... DFireCrow Wyślij odpowiedź Odpowiedz z cytatem Góra 06 Lip 2007, 00:13 Odpowiedz z cytatem Ja nie lubię kierownicy po prawej stronie...zmienianie biegów lewą ręką...wrrrr... no chyba, że automacik jakiś to co innego P Requiem for a Dream. Piter Posty: 2945Zdjęcia: 239Miejscowość: Kłodzko Prawo jazdy: 15 03 2007 Auto: Audi A6 C5 Silnik: TDI 131KM Paliwo: Diesel Typ: Kombi Skrzynia biegów: Manualna Rok produkcji: 2001 Wyślij odpowiedź Odpowiedz z cytatem Góra 07 Lip 2007, 15:13 Odpowiedz z cytatem Fire Crow napisał(a):Złej baletnicy....Kwestia przyzwyczajenia. Ja nie miałem z tym najmniejszego problemu, a wcale nie jestem leworęczny. A automaty są dla leniwców, kobiet i londyńczyków yyyy kolego ja mam mercedesa z automatem:D aż tak leniwy nie jestem P Kupiłem automata dla bo ciężko dostać E klasę w manualu, a jak jest to dorypana...nie jestem leniwy Tylko wygodny Pozdrawiam Requiem for a Dream. Piter Posty: 2945Zdjęcia: 239Miejscowość: Kłodzko Prawo jazdy: 15 03 2007 Auto: Audi A6 C5 Silnik: TDI 131KM Paliwo: Diesel Typ: Kombi Skrzynia biegów: Manualna Rok produkcji: 2001 Wyślij odpowiedź Odpowiedz z cytatem Góra Tagi: prawo jazdy, samochód, kobiety, kurs, biegi, czas, kierownica, radio, Australia, stłuczka, szyby, dokumenty, ubezpieczenie, drogi, usa, kierowca, uszkodzony, mandat, mila, motocykl Off Topic...
  1. Елохи уֆαку
  2. Шэсυգе узещаβ

Forum - Pochwalcie się za którym razem zdaliście egzamin - Testy na Prawo Jazdy 2023, Oficjalne kurs prawo jazdy.Pełna darmowa baza pytań na prawo jazdy.

Dołączył: 2013-03-21 Miasto: Poznań Liczba postów: 1029 22 lipca 2015, 13:36 Ja teorię zdałam bez problemu za pierwszym razem natomiast wielki problem mam z praktyką :/ Dzisiaj oblałam drugi raz :( Nie mam ochoty już jechać więcej do tego worda :/ Cały czas chodzę wkurzona przez to. W ogóle wiem, że popełniłam kilka błędów ale strasznie irytują mnie egzaminatorzy. Ja wiem, że to moja wina, że nie zdałam ale wydaje mi się, że oni mogliby być trochę milsi. Nie wiem czy tylko ja mam takie szczęście ale nieuprzejmość nie zna granic. Za pierwszym razem trafiłam na pana, który był bardzo chamski. Powiem tak za 1 razem się jakoś strasznie nie stresowałam. Byłam zdania, że to co ludzie mówią to tych egzaminatorach to bujdy i tyle. Wymyślanie po prostu ale po tym jak pan zaczął mi coś mruczeć pod nosem. Spróbowałam zagadać i spytałam się czy dużo osób już pan dzisiaj egzaminował to doczekałam się odpowiedzi: "No przecież jesteście drugą grupą, nie?". Po chwili stwierdziłam, że się nie poddam więc powiedziałam coś o pogodzie, że się popsuła a no na to: "no" nawet nie patrząc na mnie. Później przy otwieraniu maski mi ją wyrwał więc prawie w twarz dostałam. Fakt mój błąd był. Nie zdałam na łuku. Robiłam go tzn. "na obrót". Nie polecam przez to najechałam na linię :/ No więc stwierdziła ok. moja wina mimo wszystko. Natomiast to co zdarzyło się dzisiaj bardzo mnie wkurzyło już. Przyszłam na egzamin pewna. Byłam pewna już tego łuku. Przez tydzień ćwiczyłam go na placu z tatą, który mnie świetnie z niego wyszkolił. Byłam pewna siebie do momentu aż nie przyszedł egzaminator. Powiedziałam mu dzień dobry a ten mi nawet nie odpowiedział ale olałam to no trudno. Znowu coś wymamrotał spoko. Stresowałam się dopiero kiedy miałam poprawkę z przygotowania do jazdy. Wszystko pokazałam ładnie bez problemu. Tyle, ze koleś kazał mi sprawdzić poziom płynu hamulcowego. Nigdy tego nie robiłam. Mój instruktor mi nigdy tego nie pokazywał. Poprzednio na egzaminie pan też mnie o to nie prosił. Ale za drugim razem jak się dobrze przyjrzałam odpowiedział na to ale irytował mnie to pospieszanie i na koniec jego "no brawo, w końcu". Podjechał mi na łuk(bez pasów bez niczego takie z mojej strony aha). Łuk i górka bezbłędna. Wyjechałam jechałam bardzo dobrze do momentu zmiany pasa ruchu. Problem polegał na tym, że jechał cały sznurek samochodów i oczywiście nikt nie chciał mnie wpuścić. Nie wiedziałam co robić bo dojeżdżałam do sygnalizacji. Miałam jeszcze małą nadzieję, że może będzie mi kazał jechać gdzieś indziej czy coś ale nie kamienna twarz. Chciałam więc trochę podjechać w lewo aby ktoś widział, ze chcę zjechać a egzaminator chwycił za kierownicę i powiedział, że wynik negatywny. Ok. rozumiem trochę moja wina ale i tak w sumie wyjścia nie miałam ponieważ gdybym nie zjechała na ten pas do oblałby mnie za nie wykonanie polecenia :/ Wiecie co w tym jest najgorsze? Najgorsze jest to, że ja mam pewność, iż bardzo dobrze jeżdżę :( Mój instruktor powiedział mi, że zdam za pierwszym. Powiedział żebym zadzwonił do niego z dobrą nowiną. Mój tata, który ma ponad 20 lat prawo jazdy potwierdził to, że bardzo dobrze jeżdżę(nie jeździliśmy po wielkich ulicach ale po samym placu czy pobocznych drogach można to chyba poznać). Ostatnio nawet wyjeżdżałam mamie(ma ponad 20 lat prawko) tyłem na łuku ponieważ ona ma problem z takimi rzeczami. Ona po tylu latach jazdy a ja nie mając nawet prawka. Tutaj nie chcę się przechwalać po prostu chcę udowodnić, że na prawdę potrafię jeździć. Jestem taka zła :( Ja rzadko płaczę ale w tym wypadku mam na to wielką ochotę :( Jeszcze na domiar tego połowa klasy u mnie już zdawała prawko i każdy zdał za 1 razem :( Jestem załamana :( A jak to u was było? Dołączył: 2015-07-21 Miasto: Warszawa Liczba postów: 16338 22 lipca 2015, 20:16 ja za 3. Ale tak naprawde oblalas z swojego powodu . Dołączył: 2009-08-15 Miasto: Daleko Liczba postów: 1855 22 lipca 2015, 20:23 Po pierwsze się nie denerwuj, tylko idź ustalić kolejny termin, im szybciej, tym lepiej. Rób swoje i nie koncentruj się na egzaminatorze, tylko na Zdałam w hurcie wszystko za 1 razem, przy styczniowej pogodzie, końcem lat 90tych na fiacie 126p. Dołączył: 2013-06-14 Miasto: Kielce Liczba postów: 426 22 lipca 2015, 21:08 Skoro wszyscy z którymi jeździlas mówili ci że dobrze ci idzie, to pewnie jeździsz dobrze na osobę z takim stażem za kółkiem, ale egzamin rządzi się swoimi prawami i chyba za słabo przygotowalas się do niego. Pytanie o zbiorniki i poziomy płynów są podstawowymi na placu, jak instruktor tego z tobą nie ćwiczył to trzeba to było naciskać, albo chociaż doczytać w podręczniku, który pewnie masz z kursu, albo poszukać w Internecie. To samo dotyczy zmiany pasa ruchu, na kursie nie miałaś takiej sytuacji? Powinnaś pojechać np prosto, skoro nie było możliwości zmiany pasa. Może zmień instruktora i przerób jeszcze kilka godzin po trasach odpowiadajac na twoje pytanie to ja zdałam za pierwszym teorię i jazdę, chociaż zrobiłam wiele błędów i wcale świetnie nie jeździłam, ale instruktorke miałam miłą i to dodawało mi otuchy. Powodzenia przy następnym podejściu. Dołączył: 2011-06-15 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 3168 22 lipca 2015, 21:24 Nie przejmuj się, na różnych egzaminatrów się trafia. Zdałam za 4 razem, szłam już tam z bardzo negatywnym nastawieniem i strachem, ale się udało :) Ty też zdasz ! Dołączył: 2014-01-05 Miasto: Legionowo Liczba postów: 2184 22 lipca 2015, 21:53 Nie zdałas bo nie umiał as wykonać poprawnie polecenia. Zdasz jak będziesz umiała. A to czy egzaminator to gbur nie ma znaczenia, ja miałam egzamin z najsłynniejszym egzaminator em i zdałam. Po prostu trzeba jeździć pewnie, uznał ze jesteś niepewna za kierownicą a niepewny kierowca to niebezpieczny ma co się stresem zakrywac bo stres to ludzka rzecz i towarzyszyć będzie również w innych sytuacjach i na innych drogach. Wyjezdzij to godzin ile potrzeba żebyś umiała mu powiedzieć ze zdasz i ze jeździsz dobrze. A klasa nie ma co się przejmować i angażować w jakieś wyścigi szczurów. Edytowany przez robaczki2 22 lipca 2015, 21:55 sarka162 22 lipca 2015, 22:15 za 2 razem. Na pierwszym oblał mnie na parkowaniu tyłem równolegel. Zaparkowalam wszystko cacy kazal mi wyjezdzac wiec wyjezdzalam ale stwierdzilam ze moge zahaczyc o auto i cofnelam i potem ruszylam i koles powiedzial ze to sie liczy jako koretka do parkowania i oblane. Za 2 razem miala sytuacje jak ty przy zmianie pasa ze nikt mnie nie wpuszczal a dojezdzalam do swiatel gdzie juz byla ciagla lin ia i nie dalo sie zmienic pasa wiec tak jak mi kazal instruktor z kursow zatrzymalam sie na pasie z migaczem i w koncu mnie wpuscili. E gzamonator cos tam jeczal ze ruch blokuje ale powiedzialam WYKONUJE ZMIANE PASA W TYM MOMENCIE PONIEWAŻ ZA MOMENT ROZPOCZYNA SIE LINIA CIĄGŁA KTORA TO UNIEMOŻLIWIA i elo. zdane. Instruktora za 1 razem miałam miłego i az mowil ze mu przykro oblewac a za 2 razem kiedy zdalam miałam okropnego gbura. Uczyli mnie ze na przejsciach w strefie pieszy ma pierszenstwo i ze jak jest na pasach to go puszczac wiec tak robilam na co instruktor mi mowil I CO MYSLISZ ZE JAK BEDZISZ TAK WSZYSTKICH PUSZCZAC TO ZDASZ jak jechalam sobie strefa 30km/h to mi sie wydzierał NO SZYBCIEJ ROWER NAS WYPRZEDZI Ale chyba zadna matura, sesja, operacja mnie tak jak prawko nie stresowaly, A i nie mysl ze jestes takim super kierowca, tez nie mialam problemow z tym wszystkim co ty wymienilas tez mi instuktor mowil ze jestem najlepsza dziewczyna z jego grupy i faktycznie szlo ki to dobrze ale po zdaniu prawka i zobaczeniu zachowania innych kierowcow na drodze dopiero sie przekonalam ze ta jazde po luku tylem to sobie w dupe moge wsadzic :D Edytowany przez 0ac9fe9df29f2f9f905f071ee6d04d1b 22 lipca 2015, 22:26 Dołączył: 2013-12-14 Miasto: Olsztyn Liczba postów: 710 22 lipca 2015, 22:54 Zdałam za 5. razem, także nie martw się! Najważniejsze, to się nie poddawać, bo naprawdę nie warto marnować złożony trud i czas. Jeżdżę już od ponad 4 lat i nie uważam się za złego kierowcę. Choć pochodzę z małej miejscowości, to nie mam obaw jechać w dłuższą trasę czy poruszać się po większym mieście, często robię za kierowcę i nie usłyszałam jeszcze od znajomych negatywnych komentarzy na temat mojej jazdy. Znam też kilka osób, które pozdawały za 1. czy 2. razem - mają już za sobą kilka kolizji i masę mandatów. Wniosek? Nie ma co się przejmować, bo to nie ilość egzaminów świadczy o naszych umiejętnościach, co najwyżej świadczy o naszym farcie :P kremovka 22 lipca 2015, 23:38 Ja zdałam za drugim, ale z tego, co słyszę to mało kto zdaje za pierwszym razem, a nawet za drugim, także nie dramatyzuj i się nie załamuj, bo jeszcze nie masz powodu ;) Doskonale wiem, jak wredni potrafią być egzaminatorzy, bo sama tego doświadczyłam, ale choć nie chcę być złośliwa, to jednak wydaje mi się, że wcale nie jeździsz tak dobrze, skoro nie wiedziałaś jak się zachować przy zmianie jazda po łuku to żadna sztuka, tylko kwestia wyuczenia się, tak więc nic dziwnego, moi rodzice, którzy mają prawo jazdy od 30 lat też pewnie by go nie przejechali bezbłędnie, bo zwyczajnie od nich tego nie wymagano. Także ja polecam dokupić sobie parę lekcji, najlepiej u innego instruktora, douczyć się i spokojnie zdać, a nie rozpaczać z myślami, że przecież wszyscy Ci mówili, że dobrze jeździsz :p Powodzenia ;) Dołączył: 2010-01-05 Miasto: Domek Liczba postów: 1399 23 lipca 2015, 08:18 Ja zdalam za pierwszym razem. Przed egzaminem dokupilam sobie dużo godzin jazdy i poszlak na egzamin jak byłam pewna. Dołączył: 2010-01-05 Miasto: Domek Liczba postów: 1399 23 lipca 2015, 08:18 Ja zdalam za pierwszym razem. Przed egzaminem dokupilam sobie dużo godzin jazdy i poszlak na egzamin jak byłam pewna. Edytowany przez tulipana 23 lipca 2015, 08:19 #Re: Za którym razem zdaliście prawo jazdy? Wtorek, 6 grudzień 2016, 17:31 Za pierwszym ale to było ze 20 lat temu, choć i wtedy sporo ludzi i teorie i plac oblewało.
Odpowiedzi SóVocê<3 odpowiedział(a) o 14:55 Test na full punktów za 2 razem zdana, bo mi jakiś typ w elkę wjechał... Teoria za pierwszym , a praktyka za wyjechałam z placu bo poległam na łuku , już sama nie pamiętam co źle zrobiłam , chyba słupka dotknęłam. Teoria zdana bez błędu, 2 próby skończone fiaskiem, przerwa od prawka (kwestia finansowa) po 6mc na nowo teoria,rownież bez błędu zaliczona i wtedy już za nastepnym podejściem zdane :) Teorie zdałem za pierwszym razem 72pkt. Praktyka za trzecim razem - za pierwszym razem wyjechałem na miasto i oblałem na parkowaniu bo bym w samochód wjechał(byłem strasznie ze stersowany i w ogóle samochód mi gasł przy każdej próbie ruszenia do przodu :P) za drugim razem babka na skrzyżowaniu mi wyjechała przed maske i egzaminator użył hamulca. W sumie na trzecim też bym oblał bo by autobus we mnie wjechał 100m przed wjazdem do WORD'u ale wytłum,aczyłem mu że zaczynałem delikatnie hamować a ten mi docisnął hamulec jedynie :P karola31 odpowiedział(a) o 09:09 Teoria za drugim, bo zdawałam jako jedna z pierwszych na nowych zasadach (rok 2013) i jeszcze nie było zbyt wielu testów do nauki. Ale jazda za pierwszym. Jakie błędy popełniałam? Na początku kursu pewnie było ich wiele, ale na egzaminie już jeździłam w miarę pewnie. blocked odpowiedział(a) o 00:50 Za 6 ;P 5 razy oblałam przez stres... 3 razy na placu, chociaż normalnie nie mam z tym problemu, i 2 razy w mieście kagie odpowiedział(a) o 14:22 Dla mnie godnym polecenia jest Pan Szymon Szymoniak z OES w Krakowie. To tez takie info dla innych zainteresowanych kursami. Testy za pierwszym razem. Jazda za drugim razem. Ale to była moja wina pewnie stres. Bo do jazdy byłem bardzo dobrze przygotowany. kurs robiłem w Oes Kraków i śmiem twierdzić że to najlepszy ośrodek w Krakowie kagie odpowiedział(a) o 22:35 Uważam ze duże znaczenie ma tez to na jaką szkołe się zdecydujemy. Szczerze mówiąc z mojego doświadczenia moge polecić w moim rodzinnym Tarnowie [LINK]Dla mnie zdecydowanie najlepsza jesli chodzi o miejsce, instruktorów i to jak jest się przygotowanym do egzaminu. Uważasz, że ktoś się myli? lub
Krzysztof Hołowczyc od lat jest cenionym na całym świecie kierowcą rajdowym. Na swoim koncie ma liczne nagrody zdobyte podczas prestiżowych rajdów. Hołek w swojej kategorii uchodzi za jednego z najlepszych kierowców na świecie. Niestety przystojny rajdowiec trochę zaszalał z prędkością, na skutek czego stracił prawo jazdy.
Mariia Tsiptsiura: Jak wyglądały stosunki ukraińsko-polskie na poszczególnych etapach? Jarosław Josypowycz Hrycak: Stosunki ukraińsko-polskie jako stosunki narodowe zaczęły się kształtować w XIX w. Możemy powiedzieć, że konflikt ukraińsko-polski rozpoczął się od kampanii Włodzimierza Wielkiego. Nie powiedziałbym, że to była wojna między społeczeństwami, między narodami. To była walka o terytorium. Co więcej nie zapominajmy, że monarchowie ukraińscy i polscy nie tylko walczyli ze sobą, ale także zawierali małżeństwa. Powiedziałbym, że mniej więcej nasze relacje zaczęły się kształtować w XIX w. I to można nazwać pierwszym etapem: od Rzeczypospolitej i rewolucji francuskiej do wojny polskiej. Potem rozpoczął się etap walk – od I wojny światowej do końca II wojny światowej. To także okres wojny ukraińsko-polskiej, naznaczonej przemocą i dużymi stratami po obu stronach. Trwało to do 1947 r. Następnie miał miejsce okres przymusowej normalizacji naszych stosunków, związany z przesiedleniem Ukraińców w głąb Polski (operacja "Wisła"). Zobacz także: Olbrzymi problem dla Ukrainy. Jedyne wyjście prowadzi przez Polskę Kluczową rolę na drodze do pojednania odegrało dojście do władzy "Solidarności" w Polsce oraz stanowisko redaktora pisma "Kultura" Jerzego Giedroycia, który pisał: "Dla dobra przyszłości Polski Polacy muszą uznać, że Wilno jest miastem litewskim, a Lwów jest miastem ukraińskim". Polityka zagraniczna "Solidarności" opierała się na "doktrynie Giedroycia". Po upadku komunizmu zaczął się okres otwartych stosunków polsko-ukraińskich jako dwóch niepodległych państw. Główną cechą tego okresu jest pojednanie. Pełne problemów, ale jednak pojednanie. Co wpływało na to pojednanie? Próby pojednania rozpoczęły się dawno temu. Najwcześniejsza znana mi próba pojednania miała miejsce podczas Wiosny Ludów (1848-1849), kiedy w Europie rozpoczęła się fala rewolucji. W 1848 r. w Pradze zwołano Kongres Słowiański. W wyniku negocjacji polsko-ukraińskiej komisji osiągnięto porozumienie pod nazwą "Negocjacje Rusinów z Polakami w Galicji" o równości politycznej, kulturowej, narodowej i językowej Ukraińców galicyjskich z Polakami. Była to próba pojednania we wspólnej walce z tyranią, próba zjednoczenia się w celu przeciwstawienia się niemieckiemu nacjonalizmowi na ziemiach słowiańskich. Od tego czasu próby pojednania nie ustały. Jednym z najbardziej znaczących była "Nowa Era" – porozumienie między ukraińską i polską frakcją z 1890 r., które zostało podpisane we Lwowie i umożliwiło normalizację naszych stosunków. Jednak pojednanie nie może mieć jednego decydującego punktu. Pojednanie jest jak jazda na rowerze — musisz cały czas pedałować, inaczej upadniesz. Nie ma pojednania raz na zawsze. Powinny to być akcje stałe. Zobacz także: Nie żyje polski ochotnik walczący w Międzynarodowym Legionie Obrony Ukrainy Ważnym krokiem było również spotkanie "Solidarności", która właśnie doszła do władzy, z przedstawicielami delegacji ukraińskiej. Miało ogromne znaczenie, bo strony zaczęły ze sobą rozmawiać na wysokim szczeblu. Kluczowy jest również fakt, że Polska była pierwszym krajem, który uznał niepodległość Ukrainy. I była to świadoma decyzja grupy przywódców rządu, którzy całą noc czekali na wyniki referendum, aby Polska jako pierwsza pogratulowała Ukrainie. I im się udało. Istotna jest dla nas także wspólna polsko-ukraińska modlitwa pojednania, która odbyła się po raz pierwszy w listopadzie 2002 r. we Lwowie. Akcja ta była inicjatywą Polaków i Ukraińców, którzy opowiadali się za dialogiem i porozumieniem między narodami. I to jest ważne, ponieważ ​​sam Lwów był historycznie punktem konfliktu w naszych stosunkach. Nasze stosunki rozwinęły się w okresie Kuczmy-Kwaśniewskiego i Juszczenki-Kaczyńskiego. Potem nastąpił okres ochłodzenia, który był związany z dojściem do władzy Wiktora Janukowycza. Nastąpiło pogorszenie relacji i wrócił nierozwiązany problem wokół Wołynia. To było i nadal jest przeszkodą. Nie wiem, czy ten problem kiedykolwiek zostanie rozwiązany. Zobacz także: Lublin: pięć miesięcy wojennej solidarności z Ukrainą "To jest pewien scenariusz, który działa" Czy da się to rozwiązać? To jest nasza wspólna historia i nie jesteśmy w stanie jej zmienić. Czy nasze narody mogą to zaakceptować i iść dalej? Osobiście uczestniczyłem w kilku próbach rozwiązania tego problemu. Jestem przekonany, że pełne i całkowite rozwiązanie tego problemu naszych stosunków zajmie dużo czasu. Inną ważną kwestią jest to, że pełne pojednanie i zrozumienie w tak ważnych sprawach, jak tragedia wołyńska, nie powinno mieć miejsca w warunkach zagrożenia zewnętrznego. Jestem pewien, że możemy to wypracować w przyszłości. A warunkiem wstępnym będzie zakończenie wojny w Ukrainie i przystąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej. Stworzy to pewien klimat do przezwyciężania przeszłości na rzecz przyszłości. A jak powinien wyglądać ten model pełnego pojednania? System uzgadniania jest stosunkowo nowym systemem. Powstał w Europie Zachodniej po wojnie. Pierwsze było pojednanie francusko-niemieckie. Ich droga była bardzo długa, ale w końcu udało im się osiągnąć porozumienie. Moja teza jest taka, że ​​pojednanie ukraińsko-polskie odgrywa tak samo ważną rolę w Europie Wschodniej, jak pojednanie francusko-niemieckie w Europie Zachodniej. Pozwala przecież szerzyć tę koncepcję i ducha Europy. To jest pewien scenariusz, który działa. Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo: To nie znaczy, że możemy zapomnieć o wojnie. Kluczem do porozumienia francusko-niemieckiego było przyznanie się Niemców do winy. I były pewne akty symboliczne z obu stron. Najbliższym modelem, jaki moglibyśmy zastosować, jest pojednanie polsko-niemieckie, które zainicjował polski biskup, pisząc list do biskupów niemieckich, którego głównym przesłaniem było to, że "przepraszamy i prosimy o przebaczenie". Wywołało to oburzenie wśród wielu Polaków, którzy nie rozumieli, za co przepraszają. Chodzi o formułę: przeprosiny od obu stron, które obiecują, że nigdy nie powtórzą tego, co się stało. To rytuał, który powinien mieć miejsce. Myślę, że udało nam się już dojść do porozumienia w sprawach Lwowa. W kwestii Wołynia nadal jesteśmy na tej drodze. Krótko mówiąc, model powinien brzmieć: obie strony uznają tragedię, obie strony przepraszają i obiecują, że nigdy nie powtórzą tego, co się stało? Kluczową ideą jest: nigdy więcej. Potrzebny jest jednak długi dialog i wysiłki po obu stronach. Papież Jan Paweł II był gorącym zwolennikiem pojednania ukraińsko-polskiego. Gdy w Rzymie odbyło się spotkanie biskupów ukraińskich i polskich, padły słowa kluczowe: "Przebaczamy i prosimy o przebaczenie". W dzisiejszym współczesnym świecie czasami myślimy, że możemy obejść się bez Boga. Cóż, na pewno nie w sprawach pojednania — to powinno być pogodzeniem wartości. Zobacz także: Rosja planuje dalszy rozbiór Ukrainy. Ławrow zdradził szczegóły Na początku naszej rozmowy zauważył pan, że mimo trudnej wspólnej historii Ukraińcy i Polacy zawsze mogli się zjednoczyć w obliczu wspólnego zagrożenia. Przykładem jest sojusz Piłsudskiego i Petlury w 1920 r., kiedy zawarto ukraińsko-polskie porozumienie o wspólnej walce z bolszewicką Rosją. Ukraińcy uczestniczyli w polskiej armii Andersa, kiedy walczyliśmy z Niemcami. Jednym z powodów, dlaczego tak ważne jest dla nas pojednanie, jest obecność wspólnego wroga. W polskiej literaturze początku XIX w. istniała szkoła, która gloryfikowała Ukrainę i niosła ideę zjednoczenia się na rzecz wolności przeciwko wspólnemu wrogowi. Była retoryka powstania 1863-1864 "za wolność naszą i waszą" na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej, gdzie razem z Polakami brali udział Litwini, Białorusini i Ukraińcy. To także retoryka zjednoczenia w obliczu zagrożenia. Jednak tezy te spotkały się ze słabym odzewem w społeczeństwie i miały charakter sytuacyjny. Kluczowym warunkiem było przecież uznanie granic. Oparcie dialogu na uznaniu granic, co oznacza brak możliwych ingerencji na terytorium z obu stron. I to też jest ważny składnik formuły pojednania. Na przykład, jeśli powiemy, że kiedyś w przyszłości pojawi się kwestia pojednania ukraińsko-rosyjskiego, to jest to niemożliwe, dopóki Rosja nie uzna Krymu i Donbasu za terytorium Ukrainy. Ukraińcy i Rosjanie mają bardzo różne poglądy na świat i przyszłość. A w jakim stopniu Ukraińcy różnią się od Polaków? Kluczową rzeczą, która łączy Ukraińców i Polaków, jest potrzeba wolności. To nie jest puste słowo dla obu naszych państw. To jest wybór demokracji. Łukaszenko czy Putin nie mogą pojawić się w Polsce, czy w Ukrainie, chociaż były próby. Mamy silne i zorganizowane społeczeństwo, które jest instrumentem powstrzymywania pojawienia się takich dyktatorów. I w tym sensie Ukraińcom znacznie bliżej do Polaków niż do Białorusinów czy Rosjan. Zobacz także: Łukaszenko straszy "nuklearną otchłanią". Ma apel do Ukrainy "Dzisiejsza wojna w Ukrainie określa, jaki będzie przyszły świat" Jak niesamowite wsparcie, udzielone Ukraińcom przez Polaków, wpłynie dziś na przyszłe pojednanie między naszymi krajami? Wydaje mi się, że to kolosalnie duży krok w kierunku ostatecznego pojednania. Tak, dzisiaj nasze pojednanie nabrało ogromnego tempa. I to prawie cud. Ten cud został przygotowany przez ludzi z obu stron, którzy szczerze wierzyli w przyszłość naszych dwóch krajów i relacje między naszymi narodami. Ważne jest, aby pamiętać, że nic nie trwa wiecznie. To jest praca, którą każde pokolenie powinno wykonywać i nadal pracować nad tym zagadnieniem. Dziś wojna w Ukrainie nie jest tylko konfrontacją z Rosją. To walka dwóch wielkich obozów na świecie. Jest jeden obóz – Rosja, Białoruś, Chiny i inne państwa, dla których schemat "Łukaszenko-Putin" jest bliższy. A z drugiej strony wolność i demokracja. A dzisiejsza wojna w Ukrainie określa, jaki będzie przyszły świat. W tej walce Polska dokładnie wie, po której jest stronie, dlatego jest naszym największym sojusznikiem. A szanse na długoterminowe pojednanie ukraińsko-polskie wzrosną dziesięciokrotnie po wejściu Ukrainy do Unii Europejskiej. Przecież nie można sobie wyobrazić konfliktu między dwoma państwami w UE. To strefa spokoju, w której możesz rozmawiać bez presji i stresu, także o swojej przeszłości. Rosja historycznie i głęboko odczuwała nienawiść do Ukraińców. Czy możemy mówić o takim samym stosunku Rosjan do Polaków? Nienawiść Rosji do Polski jest jeszcze dłuższa, bo to złożona nienawiść do Zachodu. Ile słyszeliśmy o Zachodzie, który chce "rozbić" i podbić Rosję. A w XIX w. w oczach wielu Rosjan głównym narzędziem Zachodu była Polska, która poprzez bunt walczyła z imperium. Teraz, w XXI w., miejsce Polaków w świadomości rosyjskiej zajęli Ukraińcy. Po uzyskaniu przez Polskę niepodległości i wyjściu z imperium rosyjskiego Ukraina stała się głównym "agentem" wpływów zachodnich. W tym sensie historycznie mamy bardzo podobne losy. Jeśli spojrzysz na sondaże i portale społecznościowe, na pierwszym miejscu wrogiem Rosji jest Ukraina, a na drugim Polska. Zobacz także: Minister obrony Mariusz Błaszczak w Kijowie o dostawach broni dla Ukrainy Czy wojnę ukraińsko-rosyjską możemy nazwać ludobójstwem? Mamy ku temu wszelkie powody. Rosja celowo zamierza zniszczyć Ukrainę. To jest zagłada etniczna i zniszczenie nas jako narodu. To jest pozbawienie własnej kultury narodowej i niepodległości narodowej. Czyli ludobójstwo narodowe. Czy jest jeszcze jakaś nadzieja na zmianę w społeczeństwie rosyjskim? Reżim Putina celowo korumpuje Rosjan. Wywołuje w nich to, co najgorsze w człowieku: niemoralność, agresję. Robiono to przez wiele lat. Kiedy zmienia się reżim, mogą się również zmienić nastroje ludności, ale po wielu, wielu latach. To zdecydowanie nie nastąpi szybko. Kluczowym warunkiem powinno być pozbawienie Rosji jej imperialnych ambicji. Serwis Onetu w języku ukraińskim Jak doszło do ataku na Ukrainę. Od Pomarańczowej Rewolucji do Donbasu i Krymu Dziękujemy, że jesteś z nami. Zapisz się na newsletter Onetu, aby otrzymywać od nas najbardziej wartościowe treści.
Za podejście do egzaminu teoretycznego na kategorie AM, A1, A2, A, B, B1, C, C1, D, D1, T zapłacimy 50 zł. Kwalifikacja zawodowa kosztuje tyle samo: 50 złotych. Egzamin praktyczny to większy wydatek. Za jedno podejście, w zależności od typu kwalifikacji, o którą się ubiegamy, zapłacimy 200 lub 250 złotych.
13:10 Za którym razem zdaliście prawo jazdy?Jak w temacie, za którym razem udało wam się zdać prawo jazdy? Jak czytam statystyki, to niektórzy po 10 razy zdają i mają problem - to już chyba lekkie przegięcie aby kogoś takiego wypuszczać na ulicę skoro nie moze zdać egzminu. 13:26 odpowiedz1 odpowiedź zanonimizowany631395120 Legend Przegięcie to są egzaminatorzy nakierowani głównie na zysk, którzy często sami dodatkowo stresują egzaminowanego. Przegięciem jest również dodawanie co chwilę nowych wytycznych i atrakcji na egzaminach, żeby nie było za łatwo. Takie prawo jazdy na motocykl w pierwszym lepszym kraju polega na zrobieniu ósemki i jeździe po mieście. U nas trzeba zrobić kilka zadań, które nijak nie pomogą później w jeździe po mieście, a z którymi zdaniem problem mógłby mieć motocyklista z kilkuletnim co do tego czy powinno się taką osobę wpuszczać na ulicę. Świeżo upieczony kierowca częsta ma jeszcze stracha. Nawet jeśli będzie trochę zawalidrogą, to wolę takiego niż cwaniaczka, który najkrótszą prostą w mieście musi przejechać z 80 na liczniku albo dla którego obrazą jego ducha prawdziwego super kierowcy jest, żeby postać chwilę i nie przejeżdżać przed pieszymi na kiedyś znajomego, który jak zdał to jeździł bezpiecznie i zgodnie z przepisami. Potem jak się przyzwyczaił do kierownicy to autentycznie bałem się z nim wsiadać do ktoś nie zda 10 razy, to może faktycznie trochę już przegięcie. Z drugiej strony, taka osoba może doceni prawo jazdy i nie będzie próbowała go od razu stracić na drodze, jak niektórzy. post wyedytowany przez zanonimizowany631395 2017-07-25 13:29:10 13:39 zanonimizowany343226134 Senator Sorry ale jak ktoś nie potrafi wykonać tych zadań na placu które są na to chyba dobrze że nie jest dopuszczany do ruchu. To nie są bardzo trudne zadania, a jak za pierwszym razem komuś się nie uda (może się zdarzyć, zwłaszcza na wolnym) to ma jeszcze drugą próbę (o ile nie uderzył w słupek), jak nie uda się też za drugim razem to cóż, ale panowanie nad motocyklem trzeba jeszcze chyba trochę poćwiczyć. Kurs trwa 20h a wszystkie te zadania są do opanowania w 10-14h dla osoby która nigdy nie siedziała na motocyklu. Rzeczywiście to czy umiejętność wykonania tych zadań wpływa w jakiś sposób na to jak później ktoś będzie sobie radził na mieście jest dyskusyjna, ale na pewno sprawdza to panowanie i wyczucie nad maszyną. 13:26 odpowiedz3 odpowiedzi blood225 Legend Ja zdałem za pierwszym razem, ale byłem zestresowany, bo przy pierwszym podejściu do górki zgasł mi samochód. Na szczęście udało się za drugim razem górkę pokonać i dokończyć egzamin. 13:36 Miałem dokładnie tak samo :) 13:38 Tak samo było i u mnie :) 18:01 moze nie bede zbyt oryginalny, ale u mnie to samo, zgasl na gorce, ale reszta juz z gorki elegancko:) za pierwszym teoria i praktyka na oblewniczej w wawie:) 13:28 odpowiedz6 odpowiedzi zanonimizowany120047820 Pretorianin Znam ludzi którzy zdali za któryś nastym razem i są w dużej części dziś lepszymi kierowcami niż "mistrzowie kierownicy" którzy zdali za 1. Także pod względem statystyki stłuczek i mandatów. Nauka jazdy ma w swoim celu naukę owej jazdy a nie sprawdzenie indywidualnych predyspozycji do niej. Innymi słowy różni ludzie potrzebują różnej ilości czasu na naukę różnych umiejętności, niektórym idzie lepiej matma, innym ogarnianie ruchu ulicznego. A jeśli ta osoba za tym 10 czy któryś nastym razem jednak zda, to raczej nie z litości egzaminatora tylko dlatego że faktycznie nie popełniła błedów które zakończyły by się klapą. Innymi słowy to, za którym razem zdałeś prawko nie ma kompletnie żadnego znaczenia. Jak się nie nadajesz do jazdy to nie zdasz go w ogóle, egzamin praktyczny jest tak skonstruowany że jak ktoś nie potrafi jeździć i się do tego nie nadaje, nie wróci po godzinie jazdy do WORD'u na miejscu kierowcy. post wyedytowany przez zanonimizowany1200478 2017-07-25 13:31:55 13:41 A ja znam ludzi którzy zdali za 5 i 6 razem i jak z nimi mam jechać to wcześniej odmawiam jest dla mnie tłumaczenie "Nie zdałem/am bo stres". To ciekaw jestem jak taka osoba sobie poradzi z pierwszą groźniejsza sytuacją... Wiem jak, zamiast reagować wciśnie klakson... :P 13:47 zanonimizowany120047820 Pretorianin A ja znam ludzi którzy zdali za 5 i 6 razem i jak z nimi mam jechać to wcześniej odmawiam mam zawsze stresa jeździć z kilkoma znajomymi kierowcami, którzy zdali praktykę za 1. Znam osobę która zdała za 14 razem i moim zdaniem wśród znajomych mi młodych (mniej więcej równieśników) kierowców jeździ wśród ich wszystkich cóż, studium przypadku... :) post wyedytowany przez zanonimizowany1200478 2017-07-25 13:49:35 13:48 zanonimizowany343226134 Senator A ja znam ludzi którzy zdali za 5-6 razem i są tragicznymi kierowcami. 3 stłuczki w 3 miesiące od odebrania prawa jazdy, jazda po alkoholu, jazda kompletnie bez wyobraźni (byle do przodu bo przecież mam pierwszeństwo), przepisy - jakie przepisy?. Za to nie znam nikogo kto zdał za 1 razem i by sobie nie radził. 14:08 Nie studium, tylko prawda jest taka że prawdziwego jeżdżenia uczysz się dopiero w momencie kiedy sam pierwszy raz zasiadasz za więcej, bardziej szanuję osoby które po 5 czy 6 nie zdanym egzaminie rezygnują z tego zupełnie bo wiedzą że się nie nadają niż patałchów z 8 nie zdanym egzaminem którzy uparcie twierdzą że są zajebistymi kierowcami tylko egzaminatorzy się na nich uparli. 14:25 zanonimizowany120047820 Pretorianin No patrz, ja zdałem akurat za 8 i od 2011 żadnej stłuczki ani mandatu :) I nie twierdzę że egzaminatorzy się na mnie uparli, po prostu źle sobie radzę ze stresem i 7 razy popełniłem głupie (aczkolwiek niegroźne) błędy które zaowocowały niezdanym więcej, bardziej szanuję osoby które po 5 czy 6 nie zdanym egzaminie rezygnują Zainwestować 2 tysiące złotych w szkołę jazdy i opłacać kolejne egzaminy po to by po prostu sobie nagle odpuścić? Chyba uznajemy inne definicje słowa "szacunek". post wyedytowany przez zanonimizowany1200478 2017-07-25 14:27:06 21:31 Najśmieszniejsze jest dla mnie tłumaczenie "Nie zdałem/am bo stres".Jako osoba, która nie zdawała głównie przez stres (dla przykładu za pierwszym razem nie ogarnąłem, że nie mam włączonych świateł na wyjeździe z placu) muszę powiedzieć, że są różne rodzaje stresu. O ile mam problemy ze stresem na wszelkich egzaminach, to już podczas bardziej ekstremalnych sytuacji na drodze udaje mi się trzymać nerwy na wodzy i unikać kolizji.[edit] Heh, nie spojrzałem na datę ;) [/edit] post wyedytowany przez cichy10 2018-01-02 21:32:04 13:39 odpowiedzzanonimizowany12091558 Konsul Za pierwszym mi nie pykło bo nie poczekałem aż pieszy całkiem zejdzie z jezdni na pasach. Za drugim już bez problemu.[2] Przegięcie to są egzaminatorzy nakierowani głównie na zysk, którzy często sami dodatkowo stresują egzaminowanego.+1Kiedyś słyszałem że egzaminatorzy mają sprawdzić działanie zdającego w stresie. Nie wiem ile w tym prawdy ale na mnie obaj darli japsko, niezależnie od tego czy robiłem coś dobrze czy źle. post wyedytowany przez zanonimizowany1209155 2017-07-25 13:41:40 13:40 odpowiedzPaudyn221 Kwisatz Haderach Za pierwszym oblalem, bo najpierw puscilem noge z gazu, a dopiero potem wrzucilem kierunek 13:41😃 odpowiedzzanonimizowany343226134 Senator grudzień 2009 - teoria i praktyka za 1 czerwiec 2017 - teoria i praktyka za 1 podejściemNie taki diabeł straszny jak go malują. 13:59 Za pierwszym - opanowałem stres jednakże moja dynamika jazdy (jak to określił egzaminator) była bardzo słaba z czym na szczęście zdążyłem się już uporać :) 14:24 Nie wazne za ktorym, wazne jak sie potem zachowuje na drodze. Zdanie za pierwszym nikogo nie czyni mistrzem kierownicy. ile km robicie rocznie, ile kolizji od odebrania prawka? 14:41 zanonimizowany343226134 Senator Jakieś 110 000 km za plecami, zero kolizji, zero wypadków. 3 głupie mandaty na koncie (brak gaśnicy, ale to akurat nie był mój samochód :D, nie zapięcie pasów (zawsze zapinam ale akurat miałem podjechać jakieś 400m a nawet z osiedla się nie ruszałem, więc lenistwo zrobiło swoje) i przejechanie podwójnej ciągłej (przede mną jechało auto 20 km/h, a podwójna ciągła w tym miejscu to chyba kaprys drogowca, na prostym jak stół odcinku drogi, więc zdecydowałem się wyprzedzić, po 10sek żałowałem :D) 14:27 A i B za pierwszym. C za czwartym jakoś, a E za drugim czy trzecim. Problemu z jazdą nie mam, trzy kolizję w przeciągu 6 lat. Jedna powazniejsza. Mandaty to jakoś 5 czy 6 dostałem, dwa w tym roku. Dziennie robię od 40 do 130 km. Nie licząc niedzieli, czasami dłuższe wyjazdy. post wyedytowany przez matmafan 2017-07-25 14:34:52 14:34 Za pierwszym razem i teoria i praktyka. Ale nie potrafię jeździć autem. Co innego jeździć z kierowcą obok a co polegać wyłącznie na sobie. Za mało jeżdżę i za każdym razem gdy wsiadam za kierownicę łapie mnie strach 14:36 zanonimizowany120047820 Pretorianin Miałem to samo przez kilka miesięcy po zdanym prawie jazdy. Jak masz obawy to staraj się na początku jeździć z innym (doświadczonym) kierowcą na miejscu pasażera, w razie czego Cię opieprzy lub doradzi jak będziesz miał poza tym- jeździć, jeździć, jeździć... :) Praktyka i przyzwyczajenie sprawią że za jakiś czas nie będziesz pamiętać o tym strachu. post wyedytowany przez zanonimizowany1200478 2017-07-25 14:38:44 15:12 Miałem podobnie. Zdałem prawko za 1 razem 12 lat temu i przez pierwszy rok, półtora praktycznie nie jeździłem, bo miałem cykora. Pamiętam że jak miałem rano podjechać raptem 50km gdzieś, to wieczorem dzień przed miałem ścisk żołądka i stres. A potem znowu gdzieś trzeba było pojechać, i znowu, tu 100 kilosów, tam 200, i po pewnym czasie stało się to przyjemnością. Teraz w środku nocy mogę wstać i jechać spod gór nad morze na gofry, jak najdzie - Wszystko jest trudne, póki nie stanie się proste :) post wyedytowany przez Aen 2017-07-25 15:21:02 17:03 Niczego cię nie nauczy jazda z innym kierowcą. Albo sie przełamiesz i zaczniesz jezdzić albo lepiej sobie odpuścić. Doświadczony kierowca inaczej widzi sprawę niż źóltodziób. A tak w ogóle to ja bałbym się wsiadać za kółko po ledwo zdanym egzaminie i rocznej absencji. Żadnego doświadczenia i obycia z samochodem i jeszcze tak długa przerwa. post wyedytowany przez marcing805 2017-07-25 17:13:27 14:49 Jak nie liczyć przerwy 5 letniej, to i teoria i praktyka za pierwszym, na nowych liczyć przerwę, to praktyka za trzecim. Podchodziłem do prawka kiedy miałem 18 lat i że tak się wyrażę z własnej głupoty oblałem te dwa razy, bo się nie przyłożyłem zupełnie i podszedłem do tematu latach się spiąłem, bo chciałem mieć plastik i auto - jak widać zero, mandat jeden, bo bardzo uprzejmy pan policjant stał za znakiem zabudowy i wyskoczył mi z suszarką. Na pomiarze 70km i drugi 60, bo i 50zł, także taryfa ulgowa, bo to było krótko po odebraniu od roku i wychodzi mi to dość dobrze, bo wielu już mnie chwaliło :p post wyedytowany przez cswthomas93pl 2017-07-25 14:54:14 15:11 2007 Kat. B za pierwszym razem,2011 Kat. A za pierwszym razem :-)Nie pamiętam jakiejś wpadki ze swojej strony ani przy jednej, ani przy drugiej kategorii. Chociaż przy A egzaminator zwrócił uwagę, że nie rozejrzałam się przed ósemką (co zrobiłam, ale był zbyt zajęty rozmową z drugim egzaminatorem żeby to zauważyć) i opr za to, że jechałam z podniesioną szybką w kasku (bo mi zaparowała na chwilę). 17:06 odpowiedzDevilyn191 Organised Chaos 2009 Kat B. Za pierwszym. 17:11 odpowiedz5 odpowiedzi zanonimizowany119150724 Legend Za 13tym, codziennie robię min 50km, bez wypadku, bez stłuczki od 6 przeciwieństwie do paru moich znajomych super kierowców, egzamin za 1szym, stłuczki w ciągu pierwszego miesiąca od odebrania plastiku. post wyedytowany przez zanonimizowany1191507 2017-07-25 17:13:51 17:31 zanonimizowany121783112 Pretorianin Zaraz Cię zjedzą bo za 13tym. Jak ktoś umie jeżdzić a za każdym razem jest oblewany za pierdołę to może zdawać i dziesiątki razy. Wielu kierowców nie zdałoby dzisiejszego egzaminu na kategorię B, w tym mój ojciec, który już w wojsku był zawodowym kierowcą. Prawo jazdy jest potrzebne po to aby łamać przepisy. Tylko osoba zdająca egzamin stara sie jechać zgodnie z przepisami. Po otrzymaniu plastiku wolna osób dało w łape i mówią, że za pierwszym albo za którymś z kolei dali w łapę bo nie mogli właśnie jestem w trakcie, teoria za 1szym, praktyka 2 razy w plecy. Raz się odwoływałem bo zostałem oblany za coś co nie miało miejsca. Wymuszenie pierwszeństwa zakończyło egzamin a ja nawet pasa nie zmieniłem. Nawet urząd marszałkowski nie poparł tej decyzji ale i tak przegrałem, bo egzaminujaca stwierdziła, ze poczuła się zagrożona i uznali jej rację. Gdybym w międzyczasie nie pojechałza granicę to aferę bym wykręcił grubą bo widziałem wideo. Baby nie powinny być egaminatorami! Drugi raz z mojej winy i teraz będę 3 raz podchodził. Jestem pokorny jeśli oblewam z mojej winy ale realia są takie a nie inne. W końcu państwo na tym zarabia. 17:40 Nie. Prawo jazdy nie jest potrzebne do tego aby łamać przepisy. Jest potrzebne by w miarę normalnie funkcjonować, bo bez samochodu teraz, to jak bez ręki. No chyba, że dotyczy mieszkańców dużych miast z rozwiniętym transportem publicznym. 17:43 Po otrzymaniu plastiku wolna amerykanka Szczegolnie w Polsce; to widac, slychac i czuc :) post wyedytowany przez Drackula 2017-07-25 17:43:53 17:45 zanonimizowany119150724 Legend Niestety każdemu mówię że za 3 razem bo ludzie by mnie albo zabili śmiechem albo zlinczowali. No cóż, czuje się pewnie za kierownicą i nie boje się jeździć. To najważniejsze. Resztę mam w poważaniu, zabrałbym prędzej plastik 20 latkowi w BMW który się wpier*ala na trzeciego bo on zdał za 1 razem i jest królem szos. 13:50 Nie przejmuj sie, moj ojciec zdał za 6, a jest zawodowym kierowca i nikomu nie ufam za kolkiem tak jak jemu. Za kazdym razem byl oblewany za jakies doslownie gowno. 17:59 18:54 maklowicz_to_moj_crush Teoria za pierwszym, praktyka za praktyka była dosyć niefortunna. Tylko zobaczyłem swojego egzaminatora, wiedziałem, że nie będzie kolorowo. :P Buc jakich mało, na dzień dobry nie zdołał odpowiedzieć, za trudna czynność albo natura mu nie pozwoliła. Na placu przy sprawdzaniu olejów itp. miałem mu pokazać płyn hamulcowy. Ładnie i pewnie wskazuję na odpowiedni zbiorniczek, a on do mnie "Jesteś pewien?". Odpowiadam "No... tak.", on na to "Na pewno?". Ja już lekko poddenerwowany i zmieszany, stoję zaczynam myśleć, czy rzeczywiście to jest to. Po jakichś 10 sekundach ciszy, mówi do mnie "To jest to, ale następnym razem więcej zdecydowania...". XDŁuk pokonałem prawidłowo, tak samo jak ruszanie na wzniesieniu. Wyjeżdżamy na miasto. Jeżdżę z 10 minut po mieście, mam wyjechać z podporządkowanej na drogę z pierwszeństwem. Wjeżdżam tak jak na każdym innym zakręcie, tak jak robiłem to przez 30 godzin jazd szkolących. Nagle egzaminator hamuje, trzyma pedał jeszcze przez jakiś czas, aby samochód nadjeżdżający z daleka mógł zatrzymać się z mojego powodu. Przy jego zatrzymaniu się mówi do mnie, iż jest to sytuacja zagrażająca bezpieczeństwu, życiu i zdrowiu otoczenia, mogłem wjechać na krawężnik. Nie wydawało mi się iż byłem blisko tego krawęznika, no ale cóż. Było nie było, nic nie poradzę. Za drugim razem zdałem perfekcyjnie, nie popełniłem ani jednego błędu. Plastik mam już 7 miesięcy, jeżdżę parę razy w tygodniu po kilka kilometrów, czasami zdarzy się jakaś dłuższa przejażdżka. Mandatów zero, kolizji też. Jedyna szkoda auta spowodowana przeze mnie to zerwanie linki hamulcowej, bo za mocno zaciągnąłem ręczny. :P 18:59 odpowiedzrpn125 prison break Nie wiem czy pisał ktoś wyżej, ale miałem okazję zdać sobie prawko w USA dwa tygodnie temu. Procedura wygląda mniej więcej tak, że zdajesz testy w języku polskim (baza kilkudziesięciu banalnych pytań) i kilku znaków na krzyż. Zdążyłem przyswoić wszystko czekając w kolejce na swoją kolej czyli mniej więcej 10 min. Po zdanych testach jest jazda własnym samochodem ok 7 min, na dwóch skrzyżowaniach i powrót. Po wszystkim otrzymujemy prawko do ręki. Całość trwa mniej więcej 2 godzinki :) 19:08 Za żadnym. Nie zdawałem. Tak bardzo mnie to nie kręci i nie bawi, że póki co szkoda mi czasu, nerwów i pieniędzy. Pewnie jakbym już zdał to i tak leżały by w szafie, a to jest nawet gorsze niż nie mieć prawka bo wsiada ci później taki za kółko i w sumie nie potrafi jeździć. 19:14 2011 Kat B. Za pierwszym. 19:15 A jak jest z wjazdem tyłem do zatoki i tyłem do garażu? Łatwo idzie to pokonać? 19:55 Zalezy od czlowieka. Niektorzy lapia za pierwszym razem, niektorzy pod marketem nawet przodem nie potrafia zaparkowac po 20 latach cie w szkolce, potem sam sie nauczysz w zyciu. 19:47😍 odpowiedz1 odpowiedź zanonimizowany12320497 Konsul Za ósmym :) Ale samochodem i tak nie jeżdżę bo nie lubię i się boję ..... 13:46 post wyedytowany przez metro8297262 2018-01-02 13:46:53 22:41😊 w czasach których ja zdawałem każdy zdawał za pierwszym razem, chyba że był ułomny ;) 23:52 |Chyba za 5 :) A jakos sobie radze i juz jednym autme ktore mam od 2011 zrobilem 137 000 km a drugim to nie wiem bo sprzedalem kilka lat temu :( Pare mandatów dostalem za lekkie przekorczenie predkosci, :) Nie mam oporow przed jakakolwiek jazda :) 3 razy bylem juz autem w Chorwacji, a w poniedzialek po 3 rano wrocilem z Budapesztu :) 06:22 I co, dalo sie objechac bez winiet? Ja dzis jestem w budapeszcie :) 06:34 odpowiedzzanonimizowany83262555 Generał Tyle trudu i kasy na [email protected] bo za 5 lat beda same Tesle z autopilotem jezdzic a czlowieki beda se harnasie pic na tylnej kanapie i ogladac gole baby na telefonie zamiast krecic kolkiem i sie jak jest Siara. Jak nie wierzycie to wspomnijcie ten post za 5 lat. post wyedytowany przez zanonimizowany832625 2017-07-26 06:34:45 08:06 odpowiedzzanonimizowany117395445 Senator Chyba coraz dłużej się zdaje... Bo auta i wszystko co z tym związane służy lataniu budżetu więc pewnie jest coraz trudniej. Nie siedzę w temacie q jedynie wnioskuje z działań polskich władz. My nie umiemy jako naród sobie poradzić z budżetem wiele błędów popełniła władza efektem tego jest drenaż obywatela. A to odbija się negatywnie obywatele uciskani emigruja. post wyedytowany przez zanonimizowany1173954 2017-07-26 08:07:20 14:27 odpowiedzbsbar52 Centurion Mi się udało za 3 cim razem, za pierwszym to była porażka, wszystko co możliwe poszło nie tak, stres mnie tak zżerał że noga mi latała jak szalona po sprzęgle, głupie błędy, podobnie drugi egzamin, dopiero za trzecim się udało. Myślę że jak ktoś ma podobnie jak ja że się tak mocno stresuje że się myli to dobrą opcją jest meliska czy nervomix, zawsze to złagodzi napięcie a to nie działa tak mocno zeby człowieka ścięło i można normalnie prowadzić i myśleć. 14:30😊 odpowiedzzanonimizowany118392115 Senator Za pierwszym razem (rok 2004). Zacząłem też robić C ale mam 13 lat i żadnego wykroczenia drogowego, więc widocznie jestem przepisowcem. post wyedytowany przez zanonimizowany1183921 2017-07-27 14:32:41 13:41 Za 2 a jezdze bardzo dobrze. Wiekszosc znajomych jak i ja nie zdali za 1 bo trafia sie po prostu na jakiegos ch*ja w tym WORDzie. Na placu jak ktos obleje to z jego winy, ale na miescie juz zadko sie to zdarza, pozdrawiamteoria za 1 post wyedytowany przez metro8297262 2018-01-02 13:43:55 13:50 odpowiedzzanonimizowany12249164 Legend Ja pamietam czasy kiedy na 20 osbob podczas praktycznego zdawala 1 czasem 2 osoby, a jak sie trafilo wiecej ktorzy umieli jezdzic to instuktorzy mieli swoje miejsca, najczesciej z galeziami zaslaniajacymi znak w ktorych uwalali kazdego kto nie znal tej drogi na pamiec :P Ja zdalem za 4 razem, poprostu podszedlem do instruktora i poprosilem o mozliwosc jechania jako pierwszy, bo matka w szpitalu i zdalem, a wczesniej brudne sztuczki. post wyedytowany przez zanonimizowany12249 2018-01-02 13:52:37 14:44😉 Czy ja wiem czy tak bym się trzymała tej kwestii nie wpuszczania ludzi na zdawałam 4 razy. Za pierwszym uwaliłam za stresu, spanikowałam przy cofaniu na łuku i auto przekroczyło linię - chociaż dostałam pochwałę, że nie puściłam kierownicy tylko udało mi się opanować drugim - dalej ze stresu nie zauważyłam, że po zjechaniu z podwyższenia - egzaminator wyłączył samochód wraz ze światłami. Potem włączyłam się do ruchu... bez świateł i od razu trzecim - ze cztery minuty od WORDu wyjechał mi przed maskę rowerzysta. Tak z tyłka, w niedozwolonym miejscu (zaczynam mieć czasem wrażenie, że celowo). Wcisnęłam hamulec i uniknęłam kolizji. Jednak egzaminator twierdził, że on wcisnął go wcześniej... i mnie uwalił. Cóż. Skoro chciał to znalazł czwartym za to już poszło jak z ma co się poddawać i trzeba cisnąć do bólu ;) 16:23 Za drugim bez najmniejszego problemu wykonując najtrudniejsze rzeczy na placu manewrowym. 16:47 Za pierwszym wydup w pachołka na placu xD nigdy mi się to na jazdach nie przytrafiło, ani nawet w snach. 17:10 odpowiedzzanonimizowany125087915 Generał Za ósmym :) Cienki ze mnie kierowiec. Samochodem do dziś jeżdżę sporadycznie bo nie lubię i się wręcz boję :) 17:27😉 odpowiedzzanonimizowany123534210 Pretorianin Teoria i praktyka za pierwszym razem, dzisiaj :) Lekki stres był, ale wszystko poszło ładnie. Najbardziej obawiałem się łuku, który nie zawsze wychodził. Ale dobrze ustawione lusterka i poszło :) 18:08 odpowiedzzanonimizowany146624131 Legend Za drugim. Za pierwszym pamiętam, że zjadł mnie stres. Na szczęście to zamierzchłe czasy 18:24 Za drugimZa pierwszym razem oblałem bo "za szybko wjechalem w zakręt" 21:07 Za trzecim, myślę że to nawet dobrze, bo dzięki temu nigdy nie miałem żadnego wypadku ani mandatu, czasem nawet łojca poprawiam. 11:51 Za drugim. Za pierwszym razem brakło mi 2 punktów z teorii, za drugim razem zdałem testy i jazdę. Forum: Za którym razem zdaliście prawo jazdy? VoiDOY.
  • 4wwt9cpopv.pages.dev/60
  • 4wwt9cpopv.pages.dev/52
  • 4wwt9cpopv.pages.dev/58
  • 4wwt9cpopv.pages.dev/41
  • 4wwt9cpopv.pages.dev/24
  • 4wwt9cpopv.pages.dev/4
  • 4wwt9cpopv.pages.dev/49
  • 4wwt9cpopv.pages.dev/42
  • za którym razem zdaliście prawo jazdy